Sytuacja w kopalni węgla Silesia nie wyglądała różowo w ostatnich latach. W zeszłym roku strata kopalni wyniosła ok. 120 mln zł. Węgla wydobywa się w niej coraz mniej. Istniało zagrożenie likwidacji. Właścicielem Silesii jest pośrednio Skarb Państwa.
Okazało się jednak, że pracownicy i nowi, prywatni inwestorzy wierzą w potencjał kopalni. Współpracują oni teraz przy planowaniu jej nowej strategii i organizacji przejęcia od Skarbu Państwa.
Ten przypadek pokazuje skuteczność kapitalizmu wobec nieporadności socjalizmu. Istnienie możliwości sprzedaży (wolnego rynku), istnienie prawa własności prywatnej (które powoduje, że inwestorzy dążą do organizowania działalności, która przyniesie im zysk i tym samym zwiększy stan posiadania) prowadzi do zagospodarowania zasobów kopalni i lepszego zapewnienia potrzeb wszystkich - zarówno inwestorów, jak i pracowników (a nawet państwa polskiego). Efektem dotychczasowego elementu socjalistycznego - posiadania kopalni przez państwo - miało być jej zamknięcie.
Więcej informacji w tym temacie pod adresami:
http://forsal.pl/artykuly/399738,czeska_firma_jest_zainteresowana_kupnem_kopalni_silesia.html
http://www.wprost.pl/ar/196357/Tak-resortu-gospodarki-ws-sprzedazy-Czechom-kopalni-Silesia/
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/uokik_zgodzil_sie_na_przejecie_kopalni_silesia_przez_czeski_144356.html
czwartek, 24 czerwca 2010
poniedziałek, 14 czerwca 2010
Emisja wspólnych obligacji strefy Euro
W związku z utworzeniem Funduszu Stabilizacyjnego - złożonego z 750 mld Euro, o którym pisałem wcześniej, powstaną obligacje strefy Euro o najwyższym ratingu AAA. Będą one emitowane za pomocą funduszu zarejestrowanego w Luksemburgu. Kraje strefy Euro oraz Polska i Szwecja będą gwarantować ich spłatę. To jaką dokładnie sumę zagwarantuje każde z tych państw jeszcze nie jest wiadome. Wiadomo natomiast, że będą gwarantować 120% wyemitowanego długu, na wypadek, gdyby okazało się, że któryś z innych gwarantów stanie się niewypłacalny. Przykładowo, jeśli w terminie wykupu obligacji przez fundusz, Grecja nie wpłaci do funduszu odpowiedniej ilości gotówki, to zrobią to za nią, wspólnie, inne kraje. Wartość wszystkich emisji ma wynieść do 440 miliardów Euro.
Resztę Funduszu Stabilizacyjnego (750 mld Euro) sfinansuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy w wysokości do 250 miliardów Euro i Komisja Europejska z budżetu Unii Europejskiej do wysokości 60 mld Euro. Jeśli chodzi o część finansowaną z budżetu Unii Europejskiej to wygląda to tak, że Komisja Europejska zaciągnie pożyczki do sumy 60 mld Euro na rynkach finansowych. Następnie udzieli z niej kredytu ratowanemu państwu. Jeśli ratowane państwo nie spłaci kredytu Komisji Europejskiej, to będą to musieli za nie zrobić członkowie Unii Europejskiej. Dzięki temu Komisja Europejska będzie mogła spłacić własną pożyczkę, zaciągniętą na rynkach finansowych
Inne artykuły na ten temat:
http://www.economist.com/blogs/charlemagne/2010/05/euro_crisis_2?source=features_box1
http://www.reuters.com/article/idUSTRE6400PJ20100510
Economist, 12-06-2010, "Spivvy", str. 83.
Resztę Funduszu Stabilizacyjnego (750 mld Euro) sfinansuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy w wysokości do 250 miliardów Euro i Komisja Europejska z budżetu Unii Europejskiej do wysokości 60 mld Euro. Jeśli chodzi o część finansowaną z budżetu Unii Europejskiej to wygląda to tak, że Komisja Europejska zaciągnie pożyczki do sumy 60 mld Euro na rynkach finansowych. Następnie udzieli z niej kredytu ratowanemu państwu. Jeśli ratowane państwo nie spłaci kredytu Komisji Europejskiej, to będą to musieli za nie zrobić członkowie Unii Europejskiej. Dzięki temu Komisja Europejska będzie mogła spłacić własną pożyczkę, zaciągniętą na rynkach finansowych
Inne artykuły na ten temat:
http://www.economist.com/blogs/charlemagne/2010/05/euro_crisis_2?source=features_box1
http://www.reuters.com/article/idUSTRE6400PJ20100510
Economist, 12-06-2010, "Spivvy", str. 83.
środa, 9 czerwca 2010
Problem wysokich wynagrodzeń w amerykańskim sektorze bankowym
Światowe rządu próbują zmienić zasady funkcjonowania sektora bankowego w reakcji na wydarzenia podczas obecnego kryzysu, który rzekomo został wywołany właśnie przez banki. W aktualnym wydaniu Economist pojawił się ciekawy artykuł nt. regulacji banków: http://www.economist.com/research/articlesBySubject/displaystory.cfm?subjectid=2512631&story_id=16274625
Wg firmy konsultingowej Andrew Smithers of Smithers & Co., zwrot na kapitale własnym brytyjskich banków w latach 1921-1971 wynosił średnio 7%, po tym czasie opłacalność ta wzrosła do przeciętnie 20%. Nie stało by się tak, gdyby każdemu łatwo było wejść w ten biznes. Inwestorzy skuszeni wysokimi zyskami na pewno stworzyliby konkurencję dla istniejących banków. Wraz ze wzrostem konkurencji musieliby zmniejszać marże i opłacalność tego biznesu spadłaby do przeciętnego poziomu w gospodarce. Zatem problemy z bankami wynikają ze zbyt małej konkurencji, która z kolei wynika z różnych utrudnień, m.in. prawnych. Niestety, jeżeli tak jest rzeczywiście, to działania rządów powinny zmierzać ku deregulacji sektora bankowego, zamiast wprowadzania nowych ograniczeń i wymagań.
wtorek, 1 czerwca 2010
Fundusz inwestycyjny ETF dla polskich spółek
Na giełdzie w Nowym Jorku notowany jest fundusz inwestycyjny typu ETF, który dąży do odzwierciedlenia wyników polskich spółek publicznych http://www.vaneck.com/funds/PLND.aspx . Koszty działalności funduszu jakie pokrywają inwestorzy wynoszą tylko 0,76%. Jest to mało w porównaniu do polskich funduszy akcji, które wg szacunków Tomasza Publicewicza z firmy Analizy Online pobierają przeciętnie 3,6%. (http://www.forbes.pl/artykuly/sekcje/investor/hit-dekady-wkracza-do-polski,3802,3). Niestety, w Polsce nie jest jeszcze możliwe inwestowanie w fundusz ETF polskich akcji, choć próby jego wprowadzenia podejmowane są od dawna przez firmę Lyxor.
piątek, 21 maja 2010
Jednak zbyt duży i państwowy też może zbankrutować
Dubai World - wielka państwowa firma w Dubaju, która zapowiedziała w listopadzie zeszłego roku, że w związku z krachem na rynku nieruchomości nie będzie w stanie uregulować w terminie swoich zobowiązań, dogadała się z większością wierzycieli o restrukturyzacji 23mld USD swoich długów. Może ta sytuacja sprawi, że zmieni się podejście światowych rządów do korporacji tzw. "too big too fail" i zacznie ich też dotyczyć możliwość bankructwa?
środa, 19 maja 2010
Wolność gospodarcza to zło
Dzisiaj podczas wystąpienia w parlamencie niemieckim kanclerz A. Merkel powiedziała:
brak reguł i ograniczeń może sprawić, że działania na rynkach finansowych, motywowane tylko przez dążenie do zysku, mogą być destrukcyjne i mogą zagrażać istnieniu stabilności finansowej w Europie i na świecie. Rynki same z siebie nie naprawią tych błędów.
Dzisiaj też niemiecki KNF zakazał krótkiej sprzedaży w wersji "nagiej" (tj. sprzedaży papierów wartościowych bez pożyczenia ich wcześniej) obligacji państw strefy Euro oraz 10 niemickich instytucji finansowych do 31 marca 2011, a także handlu swapami CDS dot. państw strefy Euro, jeśli nie posiada się odpowiadających im obligacji.
Kanclerz Niemiec opowiedziała się, przynajmniej w części, przeciw teoriom rynkowym, które wolności gospodarczej przypisują wielką moc współtworzenia dobrobytu i na których wyrósł i opiera się kapitalizm. Postulują one również zdolność rynku do samoregulacji. Myślę, że wypowiedź ta będzie miała doniosłe znaczenie, tym bardziej, że autorem jej jest przywódca jednego z najbardziej urynkowionych i bogatych krajów świata. Taka zmiana nastawienia do rynków może wpłynąć na kształt UE - i jej fundamentalnych celów, zwłaszcza swobody przepływu kapitału.
Decyzja niemieckiego KNF wprowadzająca zakaz handlu swapami CDS jest zaskakująca. Po pierwsze dlatego, że jest praktycznie niewykonywalna. Zorganizowany obrót CDS odbywa się głównie w Nowym Jorku, a poza tym CDS można zawierać się także na rynkach pozagiełdowych. Z drugiej strony decyzja ta jest zaskakująca ze względu na to, że zmniejsza ona płynność na rynkach dotyczących długów państw strefy Euro. Oznacza to, że ceny obligacji mogą być jeszcze bardziej chwiejne i w konsekwencji też niższe, czego emitenci nie chcą. Niestety motywy tej decyzji nie są jeszcze znane.
brak reguł i ograniczeń może sprawić, że działania na rynkach finansowych, motywowane tylko przez dążenie do zysku, mogą być destrukcyjne i mogą zagrażać istnieniu stabilności finansowej w Europie i na świecie. Rynki same z siebie nie naprawią tych błędów.
Dzisiaj też niemiecki KNF zakazał krótkiej sprzedaży w wersji "nagiej" (tj. sprzedaży papierów wartościowych bez pożyczenia ich wcześniej) obligacji państw strefy Euro oraz 10 niemickich instytucji finansowych do 31 marca 2011, a także handlu swapami CDS dot. państw strefy Euro, jeśli nie posiada się odpowiadających im obligacji.
Kanclerz Niemiec opowiedziała się, przynajmniej w części, przeciw teoriom rynkowym, które wolności gospodarczej przypisują wielką moc współtworzenia dobrobytu i na których wyrósł i opiera się kapitalizm. Postulują one również zdolność rynku do samoregulacji. Myślę, że wypowiedź ta będzie miała doniosłe znaczenie, tym bardziej, że autorem jej jest przywódca jednego z najbardziej urynkowionych i bogatych krajów świata. Taka zmiana nastawienia do rynków może wpłynąć na kształt UE - i jej fundamentalnych celów, zwłaszcza swobody przepływu kapitału.
Decyzja niemieckiego KNF wprowadzająca zakaz handlu swapami CDS jest zaskakująca. Po pierwsze dlatego, że jest praktycznie niewykonywalna. Zorganizowany obrót CDS odbywa się głównie w Nowym Jorku, a poza tym CDS można zawierać się także na rynkach pozagiełdowych. Z drugiej strony decyzja ta jest zaskakująca ze względu na to, że zmniejsza ona płynność na rynkach dotyczących długów państw strefy Euro. Oznacza to, że ceny obligacji mogą być jeszcze bardziej chwiejne i w konsekwencji też niższe, czego emitenci nie chcą. Niestety motywy tej decyzji nie są jeszcze znane.
środa, 12 maja 2010
Debiut PZU - 349 zł
Właśnie przed chwilą zadebiutowały akcje PZU na warszawskiej giełdzie. Cena otwarcia to 349 zł.Obroty na otwarciu 466 777 tys. zł, wolumen 688 735. Obecnie po 5 min. handlu obrót się podwoił, cena oscyluje wokół 350 zł. Zatem debiut był udany. Nie licząc prowizji i innych opłat inwestor, który zapisał się na akcje PZU po 312,50 zł za 1 sztukę, sprzedając na otwarciu zarobił na niej 36,5 zł.
Zarobek w przypadku inwestora, który zapisał się na 30 akcji (maksymalnie tyle można było kupić na 1 PESEL), wyniósł po odjęciu prowizji (wg cennika DI BRE - 36,65zł) 1058,35 zł, co daje zwrot z inwestycji 11,29%,
a w skali roku 196,21% (jeśli złożono zapis już pierwszego dnia przyjmowania zapisow).
Zarobek w przypadku inwestora, który zapisał się na 30 akcji (maksymalnie tyle można było kupić na 1 PESEL), wyniósł po odjęciu prowizji (wg cennika DI BRE - 36,65zł) 1058,35 zł, co daje zwrot z inwestycji 11,29%,
a w skali roku 196,21% (jeśli złożono zapis już pierwszego dnia przyjmowania zapisow).
wtorek, 11 maja 2010
Wypowiedź Eugene Fama - ojca Hipotezy Efektywnego Rynku o przyczynach recesji
Natchnąłem się na artykuł z tego roku, w którym laureat nagrody Nobla wypowiada się na temat obecnego kryzysu. Wskazuje on na działania rządu USA jako przyczynę problemu z kredytami hipotecznymi na tamtejszym rynku. Mówi, że agencje rządowe Fannie Mae i Freddie Mac miały takie instrukcje, żeby kupować papiery hipoteczne kiepskiej jakości po to, żeby ułatwić obywatelom zakup domów. Była to maszyna do tracenia pieniędzy - ludzie otrzymywali wysokie kredyty na dom, których nie byli w stanie spłacić. Jak przestali spłacać kredyt to bank przejmował ich dom i wystawiał na sprzedaż - niestety po niskiej cenie, bo nastała recesja. W efekcie zamiast otrzymać z powrotem kredyt z odsetkami, bank odbierał dom i sprzedawał, odzyskując niewielką część pożyczonej kwoty. Tak powstałe straty po stronie banków, pokrywały owe agencje rządu USA. Dlaczego? Dlatego, że rząd kazał im wystawiać gwarancje na udzielone kredyty hipoteczne.
Link do całego artykułu: http://www.newyorker.com/online/blogs/johncassidy/2010/01/interview-with-eugene-fama.html
Link do całego artykułu: http://www.newyorker.com/online/blogs/johncassidy/2010/01/interview-with-eugene-fama.html
Nowy pakiet pomocy - tym razem dla całej strefy Euro
Ledwo obiecano 80 mld Euro pożyczki dla Grecji, a już przygotowywany jest kolejny program pomocowy tym razem dla wszystkich krajów Euro. W ubiegły weekend na spotkaniu Ministrów Finansów krajów Unii Europejskiej, przedstawiciele krajów strefy Euro zadeklarowali pakiet pomocowy dla samych siebie wart 750 miliardów Euro. Brak jeszcze szczegółów kto dokładnie i ile za to zapłaci. Wiadomo, że Minister Finansów Wielkiej Brytanii jest przeciwny temu, aby jego kraj miał się dorzucać do tej pomocy, skoro nie będzie mógł z niej korzystać. Wiadomo też, że EBC będzie skupował obligacje krajów strefy Euro, choć jeszcze w zeszły czwartek przedstawiciele tego banku twierdzili stanowczo, że tego nie zrobią. Ugięli się. Pod czyim naciskiem? I to jest bardzo ciekawy aspekt całego zamieszania. Otóż Europejski Bank Centralny, który ma być instytucją niezależną, ulega wpływom polityków. Realizując cele polityków, a nie swoje, może doprowadzić ostatecznie do gorszej sytuacji gospodarczej strefy Euro i zachwiania równowagi gospodarczej pomiędzy jej członkami. Być może spowoduje dodatkowo inne skutki, ale nie chcę przeprowadzać dogłębnej analizy. To wymagałoby ogromnej pracy, przeprowadzenia wielu konsultacji itd. Zapewne powstaną obszerne prace naukowe na ten temat. Żeby było krótko, chcę podkreślić jedynie, że niezależność EBC postulowali politycy i naukowcy - taki był fundament Unii Walutowej. Miało to służyć pewnym celom, a teraz okazuje się, że te cele są już mało ważne. Unia Walutowa się zmienia - wszelkie opinie o przynależności do strefy Euro muszą być zweryfikowane na nowo, bo członkowie tej unii przynależeli do czego innego kilka lat temu, a do czego innego przynależą dziś.
Drugi aspekt sprawy, który jest bardzo ciekawy to wiarygodność nowego programu pomocowego. Kwota 750 mld Euro robi wrażenie. Giełdy wczoraj (poniedziałek) poszybowały w górę bardzo znacznie - takie wzrosty zdarzają się przeciętnie raz na 3 kwartały. Mógł być to znak, że inwestorzy uwierzyli w moc stabilizującą programu, ale chyba nie był. Może był to znak, że podwyższyli swoje prognozy inflacyjne, ale o kondycję zadłużonych krajów strefy Euro nadal się boją, bo np. ubezpieczenie się od niewypłacalności Grecji (mierzone instrumentem finansowym zwanym w skrócie CDS) jest nadal na wysokim poziomie (wyższym niż 12 kwietnia br.), a 3 miesięczny LIBOR spadł 7 maja tylko nieznacznie (http://www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601010&sid=aFyBF9wwc5RQ).
Ostatnie dane pokazują, że rynki finansowe nie dają wiary w nowy program pomocowy. LIBOR3M dolarowy dziś urósł, LIBOR 3M EUR nie zmienił się i pozostał na relatywnie wysokim poziomie (0,682%), LIBOR OIS spread wzrósł lekko do 19,3 pkt procentowego. A prostszym wskaźnikiem niepewności na rynkach bankowych niech będzie to, że banki wolą deponować gotówkę w EBC na niższym oprocentowaniu niż drożej pożyczać sobie nawzajem. Jednodniowe depozyty w EBC zwiększyły się do największego poziomu od lipca zeszłego roku. Dopóki ta tendencja się nie odwróci, dopóty, w mojej ocenie, nie nastąpi kontynuacja hossy na giełdach.
Drugi aspekt sprawy, który jest bardzo ciekawy to wiarygodność nowego programu pomocowego. Kwota 750 mld Euro robi wrażenie. Giełdy wczoraj (poniedziałek) poszybowały w górę bardzo znacznie - takie wzrosty zdarzają się przeciętnie raz na 3 kwartały. Mógł być to znak, że inwestorzy uwierzyli w moc stabilizującą programu, ale chyba nie był. Może był to znak, że podwyższyli swoje prognozy inflacyjne, ale o kondycję zadłużonych krajów strefy Euro nadal się boją, bo np. ubezpieczenie się od niewypłacalności Grecji (mierzone instrumentem finansowym zwanym w skrócie CDS) jest nadal na wysokim poziomie (wyższym niż 12 kwietnia br.), a 3 miesięczny LIBOR spadł 7 maja tylko nieznacznie (http://www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601010&sid=aFyBF9wwc5RQ).
Ostatnie dane pokazują, że rynki finansowe nie dają wiary w nowy program pomocowy. LIBOR3M dolarowy dziś urósł, LIBOR 3M EUR nie zmienił się i pozostał na relatywnie wysokim poziomie (0,682%), LIBOR OIS spread wzrósł lekko do 19,3 pkt procentowego. A prostszym wskaźnikiem niepewności na rynkach bankowych niech będzie to, że banki wolą deponować gotówkę w EBC na niższym oprocentowaniu niż drożej pożyczać sobie nawzajem. Jednodniowe depozyty w EBC zwiększyły się do największego poziomu od lipca zeszłego roku. Dopóki ta tendencja się nie odwróci, dopóty, w mojej ocenie, nie nastąpi kontynuacja hossy na giełdach.
poniedziałek, 10 maja 2010
Pomoc Grecji
Ostatnio sporo mówi się o kłopotach finansowych Grecji. 3 maja 2010 ministrowie finansów ze strefy Euro i Międzynarodowy Fundusz Walutowy obiecali greckiemu rządowi nisko-oprocentowaną pożyczkę w wysokości 110 miliardów euro. W zamian Greccy przedstawiciele zgodzili się przeprowadzić niezbędne reformy, aby ograniczyć deficyt w najbliższych latach, m.in. zmniejszyć 13 i 14 pensje, zmienić wiek emerytalny z 53 lat na 67 i zwiększyć podatki. W następnych dniach zachowanie uczestników rynków finansowych pokazało, że nie wierzą oni w to, aby powyższe postanowienia wystarczyły do tego, żeby Grecja wyszła na prostą. W niniejszym poście prezentuję kto (obywatele jakich krajów) i w jakim stopniu składa się na obiecaną pomoc Grecji oraz przytoczę fakty, które świadczą o tym, że niemieckie społeczeństwo jest niechętne, żeby jej udzielić.
Kraje strefy Euro pożyczają Grecji 80 miliardów Euro (oprocentowanych na 5%). Każdy proporcjonalnie do swojego wkładu kapitału do Europejskiego Banku Centralnego (http://www.ecb.int/ecb/orga/capital/html/index.en.html), czyli:
Poprzez Międzynarodowy Fundusz Walutowy najwięcej Grecji pożyczają Stany Zjednoczone ok. 5 mld Euro, Japonia i Niemcy - ok. 2 mld Euro i Anglia i Francja ok. 1,5mld Euro. Reszta krajów (ok. 180), w tym Polska, pożycza o wiele mniejsze kwoty. http://online.wsj.com/article/SB10001424052748704866204575224421086866944.html
Niemiecki społeczeństwo jest niechętne temu, aby udzielać pomocy Grecji. Świadczy o tym spadek poparcia dla Angeli Merkel w sondażach oraz złożenie przez niemieckich profesorów wniosku do Niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. Dzisiejszy Wall Street Journal Europe podaje, że wniosek ten został odrzucony.
Dalsze informacje:
http://www.reuters.com/article/idUSTRE6412NF20100502
Dane do wykresu:
państwo mld Euro udział
Niemcy € 22,34 27,92%
Francja € 16,77 20,97%
Włochy € 14,74 18,42%
Hiszpania € 9,79 12,24%
Holandia € 4,70 5,88%
Belgia € 2,86 3,58%
Austria € 2,29 2,86%
Portugalia € 2,06 2,58%
Finlandia € 1,48 1,85%
Irlandia € 1,31 1,64%
Słowacja € 0,82 1,02%
Słowenia € 0,39 0,48%
Luxemburg € 0,21 0,26%
Cypr € 0,16 0,20%
Malta € 0,07 0,09%
razem € 80,00 100,00%
Kraje strefy Euro pożyczają Grecji 80 miliardów Euro (oprocentowanych na 5%). Każdy proporcjonalnie do swojego wkładu kapitału do Europejskiego Banku Centralnego (http://www.ecb.int/ecb/orga/capital/html/index.en.html), czyli:
Poprzez Międzynarodowy Fundusz Walutowy najwięcej Grecji pożyczają Stany Zjednoczone ok. 5 mld Euro, Japonia i Niemcy - ok. 2 mld Euro i Anglia i Francja ok. 1,5mld Euro. Reszta krajów (ok. 180), w tym Polska, pożycza o wiele mniejsze kwoty. http://online.wsj.com/article/SB10001424052748704866204575224421086866944.html
Niemiecki społeczeństwo jest niechętne temu, aby udzielać pomocy Grecji. Świadczy o tym spadek poparcia dla Angeli Merkel w sondażach oraz złożenie przez niemieckich profesorów wniosku do Niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. Dzisiejszy Wall Street Journal Europe podaje, że wniosek ten został odrzucony.
Dalsze informacje:
http://www.reuters.com/article/idUSTRE6412NF20100502
Dane do wykresu:
piątek, 7 maja 2010
Skąd się biorą sprzedawne akcje PZU
Sprzedaż akcji PZU następuje w wyniku ugody pomiędzy Ministerstwem Skarbu Państwa i firmy Eureko - dotychczasowych właścicieli PZU. Nie ma ona na celu podwyższenia kapitału zakładowego PZU (czyli zasilenia jej kapitałem), żeby spółka zwiększyła skalę swojej działalności. Sprzedaż ta jest jedynie zmianą właścicieli - MSP i Eureko będą mieli mniejszy udział w PZU. Jak dużo swojego udziału odsprzedaje każda z tych instytucji? MSP - 9,9% kapitału zakładowego PZU, Eureko - 20%. Ilość akcji sprzedawanych przez Eureko jest ponad 2 razy większa niż ta sprzedawana przez Ministerstwo Skarbu Państwa. Z przekazów medialnych można odnieść wrażenie, że oferta sprzedaży akcji PZU to oferta tylko Skarbu Państwa, ale jest przeciwnie - głównym sprzedającym jest Eureko!
Jak to wygląda formalnie?
Cała pula akcji do sprzedaży wynosi 29,9% kapitału zakładowego PZU.
10% sprzedaje bezpośrednio Eureko
5% sprzedaje bezpośrednio MSP
4,9% - sprzedaje MSP przez spółkę Kappa
10% - sprzedaje Eureko sprzez spółkę Kappa
Spółka Kappa - jej obecność zaciemnia trochę obraz tego kto ile akcji sprzedaje. Spółka Kappa powstała w wyniku ugody MSP z Eureko. Należy ona do obydwu tych instytucji. Jest bytem czysto prawnym, nie świadczy żadnych usług, ani nic nie produkuje. Jedyne do czego służy to, że pośredniczy w sprzedaży akcji PZU pomiędzy obecnymi właścicielami PZU (Eureko i MSP) a nowymi inwestorami w IPO (indywidualnymi, funduszami emerytalnymi, inwestycyjnymi itp.). To tak, jakby MSP zdeponowało swoje akcje w jakimś banku i zleciło ich sprzedaż.
Jako ciekawostkę podam, że pieniądze, które MSP uzyska ze sprzedaży swoich 4,9% akcji PZU, będą wydane na częściową spłatę odszkodowania firmie Eureko (nie wystarczą na pokrycie całości). Odszkodowanie to rząd zgodził się z zapłacić polubownie za to, że nie dotrzymał umowy prywatyzacyjnej. O to, czy faktycznie nie dotrzymał umowy, słusznie zgodził się na wypłatę odszkodowania, czy jego wielkość jest duża/mała toczą się spory. Kiedyś Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy uznał, że polski rząd złamał umowę prywatyzacyjną, ale nie określił wielkości strat, jakie poniosło Eureko.
Wartość sprzedawanych akcji PZU w ramach obecnej oferty IPO: ponad 8 mld zł.
Wartość wszystkich akcji PZU S.A.: niecałe 27 mld zł (86 324 317 akcji po 312,50 zł)
Jak to wygląda formalnie?
Cała pula akcji do sprzedaży wynosi 29,9% kapitału zakładowego PZU.
10% sprzedaje bezpośrednio Eureko
5% sprzedaje bezpośrednio MSP
4,9% - sprzedaje MSP przez spółkę Kappa
10% - sprzedaje Eureko sprzez spółkę Kappa
Spółka Kappa - jej obecność zaciemnia trochę obraz tego kto ile akcji sprzedaje. Spółka Kappa powstała w wyniku ugody MSP z Eureko. Należy ona do obydwu tych instytucji. Jest bytem czysto prawnym, nie świadczy żadnych usług, ani nic nie produkuje. Jedyne do czego służy to, że pośredniczy w sprzedaży akcji PZU pomiędzy obecnymi właścicielami PZU (Eureko i MSP) a nowymi inwestorami w IPO (indywidualnymi, funduszami emerytalnymi, inwestycyjnymi itp.). To tak, jakby MSP zdeponowało swoje akcje w jakimś banku i zleciło ich sprzedaż.
Jako ciekawostkę podam, że pieniądze, które MSP uzyska ze sprzedaży swoich 4,9% akcji PZU, będą wydane na częściową spłatę odszkodowania firmie Eureko (nie wystarczą na pokrycie całości). Odszkodowanie to rząd zgodził się z zapłacić polubownie za to, że nie dotrzymał umowy prywatyzacyjnej. O to, czy faktycznie nie dotrzymał umowy, słusznie zgodził się na wypłatę odszkodowania, czy jego wielkość jest duża/mała toczą się spory. Kiedyś Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy uznał, że polski rząd złamał umowę prywatyzacyjną, ale nie określił wielkości strat, jakie poniosło Eureko.
Wartość sprzedawanych akcji PZU w ramach obecnej oferty IPO: ponad 8 mld zł.
Wartość wszystkich akcji PZU S.A.: niecałe 27 mld zł (86 324 317 akcji po 312,50 zł)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
