wtorek, 26 października 2010

Obligacje amerykańskie, tzw. TIPS mają ujemną rentowność

To jest jednoznaczny dowód na to, że sytuacja na rynkach finansowych nie jest zwyczajna ("normalna" - jak to się teraz mówi). Inwestorzy kupili 5-letnie amerykańskie obligacje (TIPS) za cenę wyższą niż skarb państwa USA będzie je w przyszłości wykupował! Sytuacja jest tak kuriozalna, że aż trudna do przyjęcia. Przede wszystkim zakup tych obligacji po takiej cenie przeczy idei oszczędzania.W oszczędzaniu chodzi przecież o to, żeby zachować obecną wartość pieniędzy na przyszłość. A oto inwestorzy zgodzili się, żeby skarb państwa oddał im mniej niż mu pożyczają (po uwzględnieniu inflacji).


http://online.wsj.com/article/SB10001424052702304388304575574060921403190.html?mod=WSJEUROPE_hpp_MIDDLETopNews

czwartek, 7 października 2010

Kilka krótkich dyskusji znalezionych w Internecie cz. 2

W sieci znalazłem kilka ciekawych dyskusji na tematy gospodarczo-polityczne, których fragmenty wklejam w kolejnych postach.

Komentarze pod filmikiem LaudatorLibertatisa na Youtube dot. własności straży pożarnej
Ze strażą pożarną się nie zgodzę. Państwo minimalne zapewnia obywatelom bezpieczeństwo i porządek. Służą do tego policja, sądy, i straż pożarna. Ale jednocześnie można dopuścić prywatnych właścicieli, takich jak powiedziałeś.
A może można dopuścić państwo do prywatnych właścicieli, a nie na odwrót?
chodziło mi o to że można dopuścić istnienie prywatnych jednostek straży pożarnej utrzymujących się z ubezpieczeń, jak przedstawił to laudator. Ale wtedy każda posiadłość musiałaby być ubezpieczona. A przymusu ubezpieczeń chyba nie chcemy, prawda? W normalnym państwie człowiek może się ubezpieczać i może się nie ubezpieczać. Płonące domy tych drugich gasić będzie państwowa straż.
Chodzi mi o sposób myślenia - żeby ewentualnie dopuszczać państwo do danej działalności. Wbrew temu, żeby z założenia robić państwowo, a potem ewentualnie dopuszczać prywatnie.
Chodzi o to, żeby podstawą (sytuacją pierwotną) byli prywatni właściciele (prywatna inicjatywa) i dopuścić w tej sytuacji państwo, jako równorzędnego właściciela (który w razie braku przychodów, nie dopuszcza się "legalnie" rabunku na innych, aby sfinansować działalność).
jak dla mnie może być i tak i tak, czyli dominujące państwowe albo dominujące prywatne. To jest bez różnicy.
 ----------------------------------
Straż pożarna jako wolnorynkowa instytucja ??? HAHAHA, Nie masz pojęcia kolego o czym ty mówisz. Wyobraź sobie że spalił ci się dom. Przeprasza, pali ci się dom. Przyjeżdża straż , ale najpierw wypełniasz papierki ubezpieczeniowe zanim zaczną gasić. niestety duża część domu się spaliła zanim wypełniłeś papierki. Z ubezpieczenia dostałeś coś kasy, ale duża część z tego idzie dla straży za gaszenie (a to potrafi kosztować), reszte kasy starczy co najwyżej na postawienie dachu. co dalej ? cdn.
cd. A jak podczas gaszenia jeden z strażaków ucierpi lub zginie ? Dodatkowe koszty. Utrudniony dojazd do miejsca pożaru z twoje winy = dodatkowe koszty. itd. itp. A wypadek drogowy ? Wypełnisz papierki zgnieciony pomiędzy kierownice a oparcie fotela ?
Wolny rynek to mżonka, w którą wierzą naiwni. Przemyśl wszystkie konsekwencje WR.
Na wolnym rynku taką straż mógłbyś sobie kupić. Ja wolałbym straż, która przyjedzie prędko i ugasi pożar, za co później dostanie odpowiednie wynagrodzenie - albo nie dostanie, jeśli przyjechałaby bez wody. I nie żartuję - do sąsiada kilka lat temu przyjechała straż bez wody. I co, nie zarobili na życie? Dostali "wynagrodzenie" tak, jak za każdą akcję lub jej brak. Mój ubezpieczyciel albo ja osobiście nie wypłaciłbym takim strażakom ani złotówki.
Zatem nie narzucaj mi wybranej przez Ciebie straży pożarnej bez wody, zwróć pieniądze zabrane mi pod groźbą uznania mnie za przestępcę i sankcji karnych, i pozwól zakupić porządną ochronę od pożaru, także jeśli zagrażałby on od strony sąsiada.
dlaczego myślisz, że ludzie nie potrafią się dogadać ?
Wszystko co zrobisz ze swojej winy szkodząc innym jest jasno określone w ideologii wolnościowej - ponosisz za to odpowiedzialność. Dzięki takiemu podejściu każdy będzie uważał sam co robi ... a teraz jest tak, że wszyscy mają w dupie czy coś sknocą bo są ubezpieczeni.

Komentarze pod filmikiem LaudatorLibertatisa na Youtube dot. obowiązku ubezpieczenia od OC
Ja również mam pytanie. Podejrzewam że jesteś za zniesieniem obowiązkowych ubezpieczeń OC. W takim wypadku na pewno ci którzy teraz jeżdżą samochodami 10-15-20 letnimi nie ubezpieczyliby się bo droższe niż ich wartość auta. Zakładając że jestem taksówkarzem i taka osoba bez pracy wjedzie we mnie tym autem i nie ma z czego pokryć mi naprawy co wtedy, jak ja będę zarabiał na chleb jeśli nie stać mnie na nowe auto ? ubezpieczenie AC będzie drogie bo takich ewenementów na drogach będzie u nas sporo.
Ile samochodów rozbiłby taki "ewenement"? Jak go stać na następne samochody, tzn. że można z niego ściągnąć odszkodowanie. Jak go nie stać, to już więcej nie pojeździ i nic nikomu nie zepsuje. Na drogach będzie mniej "ewenementów", więc będzie mniej szkód, a zatem ubezpieczenie będzie tańsze. Konkludując stać Cię będzie na ubezpieczenie jakie chcesz chyba, że uznasz, że ryzyko nie jest tak wielkie, żeby w ogóle wydawać pieniądze na ubezpieczenie.
Wyobraź sobie że co drugi który dziś jeździ autem 10letnim nie będzie mieć ubezpieczenia OC. Będzie przynajmniej co 10 auto na polskich drogach. AC będzie droższe sporo ponieważ wzrośnie ryzyko że stuknie cię ktoś bez ubezpieczenia i będziesz musiał pokrywać z własnego. Uważam że takie rzeczy jak obowiązkowe OC powinno pozostać, tak samo minimalne ubezpieczenie zdrowotne. Lekarze składają przysięgę pomagania chorym więc co będzie za darmo cwaniaków leczyć ?
Odszkodowanie, gdy stuknie Cię ktoś bez ubezpieczenia OC, dostajesz nie dlatego, że jest ono obowiązkowe, tylko dlatego, że jesteś ubezpieczony w UFG. Składkę do UFG płacisz Ty, razem ze składką za OC. Także, już sobie "AC" wykupiłeś, żebyś nie "musiał pokrywać z własnego". Jak słusznie zauważyłeś zauważyłeś - z tą składką ubezpieczenie jest droższe. Czy widzisz sens w tym, żebyś obowiązkowo ją wykupował?
P.S. Około dwustu tysięcy kierowców jeździ bez polisy OC. Źródło: teida.pl, wpisz w google: "Kolizja, a sprawca nie ma OC"

Komentarze pod filmikiem LaudatorLibertatisa na Youtube dot. wolnej bankowości 
Pytanie:
Jak to wygląda wobec banków na wolnym rynku każdy w teorii mógł by założyć swój własny bank, a co jeśli bank zbankrutuje? Teraz mamy tkz. Bankowy Fundusz Gwarancyjny 
Jak państwo zacznie bankrutować, to rządzący zagarną prywatne oszczędności obywateli na spłatę długu publicznego i tyle będziesz miał z funduszu gwarancyjnego - coś takiego chyba w Argentynie miało miejsce. Nikt - żaden urząd, fundusz itp. nie zagwarantuje Ci że pieniądze włożone gdziekolwiek, po prostu nie przepadną.

Kilka krótkich dyskusji znalezionych w Internecie cz. 1

W sieci znalazłem kilka ciekawych dyskusji na tematy gospodarczo-polityczne, których fragmenty wklejam w kolejnych postach.

Forum blogu "Dwa Grosze" nt. płacy minimalnej
HansKlos pisze...
@Cynik
Szwajcarii nie ma płacy minimalnej

W Szwecji tez nie ma, ale w Szwecji też nie ma zwyczaju niepłacenia pracownikowi w terminie, a w Szwajcarii standardowo płaci się za nadgodziny. W Polsce mamy, a raczej nie mamy, poziomu zabezpieczenia socjalnego takiego jak w Szwajcarii czy w Szwecji, ba nie mamy nawet skutecznego państwa, które potrafi szybko i sprawnie wyegzekwować na pracodawcy poszanowanie prawa. Jestem przekonany, iż ustawa o płacy minimalnej to jedna z nielicznych, jako tako respektowanych przez pracodawców ustaw w Polsce.
Płaca minimalna nie jest dogmatem i jeśli zapewni się uczciwość i względną równość w relacjach przedsiębiorca-pracownik, to może jej nie być. Skoro jednak państwo nie chce lub nie potrafi tego uczynić, to może zostawmy płacę minimalną w spokoju. Inaczej od liberalizmu przejdziemy powoli do niewolnictwa, które można byłoby potraktować jako dożywotnią umowę o pracę z jednorazową wypłatą;-)
--------------------------------------
Anonimowy pisze...
Płaca minimalna jest po to aby ustalić wysokość składek, żeby nie było, że przedsiębiorca zatrudni człowieka za 200zł oficjalnie i resztę da mu w łapę. Za co będzie żył ZUS?
--------------------------------------
Anonimowy pisze...
co za bzdurny artykul.
placa minimalna chroni pewne grupy spoleczne przed praca za mniejsze pieniadze niz minimum socjalne.
bez tego ludzie chorzy, ludzie niewyksztalceni albo niezaradni byli by skazani w najlepszym przypadku na wegetacje
--------------------------------------
Anonimowy pisze...
Taa, w umowach o dzieło nie ma płacy minimalnej a jakoś ludzie godzą się na takowe i je podpisują. Proponuję, żeby takie umowy także objąć podatkiem dla ZUS i ustalić płacę minimalną, żeby tylko składka była odpowiednia.
--------------------------------------
cynik9 pisze...
Oj, przecież uprzedzałem! Uderz w płacę minimalną a socjaliści się odezwą en masse... ;-) :-)
---------
@Stały_czytelnik: Przeważnie o płacy minimalnej dyskutują ci, których ona nie dotyczy
Jeśli tak uważasz to myślę że nie widzisz gdzie jest problem. Istotą problemu, jak starałem się podkreślić ale widać bezskutecznie, jest wolność kontra socjalistyczny przymus. Liczba pobierających minimalne wynagrodzenie nie ma tu nic do rzeczy. Używając tej samej logiki przyklaśniesz pewnie też państwowemu ograniczeniu płacy maksymalnej, bo czemu niby nie? Też pobierających dużo nie będzie, a więc co szkodzi odrobina socjalizmu więcej?
@anonimo: Ale jeśli nie ma być płacy minimalnej to ja też chcę mieć możliwość rezygnacji dla durnego państwa które nic mi nie oferuje w zamian.
Logika typu na złość swojej mamie odmrożę sobie nos... ;-) Skoro nie mogę mieć mniej państwa to przynajmniej niech będzie go więcej. Czemu by w takim razie nie wprowadzić różnych płac minimalnych, na początek dla lewo- i praworęcznych? Uzasadnienie się znajdzie.
@hansklos: w Szwecji też nie ma zwyczaju niepłacenia pracownikowi w terminie
Sorry, ale nie bardzo łapię co ma piernik do wiatraka... ;-) Niepłacenie w terminie pracownikowi jest sprawą kryminalną, tu się zgadzamy. Ale dlaczego niby płaca minimalna miałaby być wypłacana w terminie, co zdajesz się sugerować, skoro płaca nie minimalna nie jest?
jeśli zapewni się uczciwość ... to może jej [płacy minimalnej] nie być.
Obiegowe wmawianie że p.m. nie zabija etatów zastąpione moralizatorską tezą o państwie które płacą minimalną kompensuje braki uczciwości. Do orwellowskiego ministerstwa prawdy już stąd niedaleko. Czemu w takim razie nie podwoić uczciwości z miejsca podwajając płacę minimalną? Każdy chciałby żyć w społeczeństwie 2x uczciwszym, nieprawda?

piątek, 1 października 2010

Rozdano Antynoble

Antynoble to w założeniu nagrody za osiągnięcia, które najpierw wywołują śmiech, a potem zmuszają do namysłu. W tym roku Antynobla w dziedzinie zarządzania wręczono za udowodnienie (przy pomocy modelu matematycznego), że losowe przyznawanie awansów zwiększa efektywność działania korporacji! Naukowcy pokazali, że obecnie członkowie "hierarchicznych organizacji wspinają się do wysokości, w której osiągną maksymalny poziom niekompetencji".

Chylę czoła przed starożytnymi Grekami, którzy członków do najwyższego organu swojej demokracji wybierali właśnie losowo.

Źródło informacji: http://www.telegraph.co.uk/science/science-news/8034881/Annual-Ig-Nobel-awards-presented-for-the-most-improbable-research.html

czwartek, 30 września 2010

Każdego roku jest problem z pieniędzmi

W "Rzeczpospolitej" ukazał się wywiad z reżyserem Juliuszem Machulskim. Rozmówca porusza m.in. współczesny problem braku pieniędzy na produkcję filmów, podczas gdy: W PRL problemem była cenzura. Jeśli uśpiło się jej uwagę, pieniądze nie były problemem - stwierdził. Skąd wzięła się ta różnica?

Tak to już jest, że w życiu nie na wszystko starcza pieniędzy. Chciałoby się mieć różne rzeczy, podróżować, spełniać marzenia, leniuchować itd., ale do tego potrzebne są pieniądze. Żeby je dostać, trzeba komuś coś dać w zamian, np. samochód albo kilka godzin własnej pracy. Rzadko kiedy można pieniądze otrzymać charytatywnie. Ten, kto ma pieniądze, sam decyduje o tym komu je da i w zamian za co. Dlatego robiąc niepotrzebną nikomu rzecz, nie warto oczekiwać, że zamieni się ją na cudze pieniądze. Właściciel pieniędzy będzie wolał zamienić je na coś jemu bardziej potrzebnego, czy przyjemniejszego. Ja na przykład, z miłą chęcią zamiatałbym plażę w lato nad Bałtykiem (takie hobby), ale nikt mi za to nie zapłaci nawet tyle, żebym kupił miotłę. Muszę zrobić coś naprawdę mocno pożądanego przez innych, żeby byli oni gotowi wymienić na to swoje pieniądze. To jest wielki problem, bo błahych rzeczy ludzie nie chcą, a skomplikowane wymagają nie lada wysiłku. Tak to już jest, że ktoś ciężko pracuje, żeby zarobić pieniądze, a potem nie chce ich lekko wydać komuś innemu. Wymaga od innych poświęcenia, zanim je wręczy! Dlatego pieniądze trudno zdobyć. Im więcej, tym ciężej.

Trud ten dotyka każdego człowieka - lekarza, murarza, filmowca itd. Można, co prawda, stworzyć coś, na co nikt inny nie chce dać pieniędzy - finansując to pieniędzmi własnymi, jeśli wcześniej się je odłożyło. Poza tym osobnym przypadkiem, pozyskać pieniądze można tylko w zamian za zrobienie tego, co ich posiadacz faktycznie wysoko sobie ceni - czegoś, co wymaga wiele trudu. Pan Juliusz pisze, że "każdego roku jest problem z pieniędzmi". Może jest tak dlatego, że pracowici posiadacze pieniędzy nie cenią "produkcji na europejskim poziomie", jedną z których ma być nowy film reżysera? Nawet jeśli tak, to ma on receptę na jej sfinansowanie - "Trzeba nam tylko czasu i finansowego wsparcia największych polskich koncernów z państwowym kapitałem". Tym samym kapitałem, który kiedyś państwo przymusem zabrało pracowitym posiadaczom pieniędzy, pod groźbą sankcji karnoskarbowych. Czy wrażliwa dusza reżysera nie przejmuje się losem tych ludzi?

Pewnego dnia pojawi się człowiek, co chciałby zamiatać plażę, ale nikt pracowity nie będzie chciał mu za to zapłacić. Wtedy państwo podniesie ludziom podatki i zakupi w ich imieniu usługę tego człowieka. (A jak nie będą płacić wyższych podatków, to wymyśli sankcje karnoskarbowe i wyegzekwuje je przy pomocy siły). To będzie arcydzieło.

Link do wywiadu: http://www.rp.pl/artykul/542882-Helikoptery--zamiast-filmow.html

czwartek, 23 września 2010

ETFW20L - fundusz indeksowy zadebiutował na GPW

Od wczoraj można handlować na giełdzie "jednostkami uczestnictwa" funduszu ETF, który odwzorowuje skład indeksu WIG20. Jako, że jest to nowy i jedyny taki instrument notowany na GPW to opiszę go pokrótce poniżej.

Jednostki funduszu ETFW20L (to jest ich nazwa skrócona, pod jakimi występują na GPW) są alternatywą dla jednostek uczestnictwa w innych funduszach, czy certyfikatów inwestycyjnych. Można więc ulokować w nich swoje oszczędności i liczyć na to, że pomnożą swoją wartość. Jak to się robi? Kupuje jak akcje, np. w domu maklerskim, i sprzedaje tak samo, gdy cena wzrośnie, czy z innych powodów.

ETF inwestuje środki w spółki należące do indeksu WIG20, w odpowiadających im z grubsza proporcjach. W związku z tym zysk powinien być niemal identyczny ze wzrostem WIG20, plus stopą dywidendy z indeksu i niestety minus opłatą za zarządzanie, zakup i sprzedaż. Całe szczęście opłata za zarządzanie jest niska - 0,45% (wg prospektu). I to jest największa różnica ETFa w porównaniu do innych funduszy akcyjnych, które pobierają z reguły ok. 1,5% wartości jednostki uczestnictwa w ciągu roku. Suma sumarum patrząc na wyniki historycznie to ETF mają z reguły wyższą stopę zwrotu niż fundusze akcyjne.

Kilka drobnych aspektów ETFW20L
Właścicielom jednostek uczestnictwa ETFW20L, wypłacane są raz do roku dywidendy uzyskane od spółek. Oznacza to, że pewnego dnia w ciągu roku właściciel odkryje, że uznano mu rachunek maklerski gotówką, odjętą od ceny jednostki uczestnictwa. Gotówka ta, wg informacji, jaką uzyskałem od przedstawiciela funduszu, nie jest opodatkowana.
Wahania cen jednostki uczestnictwa ETFW20L powinny być bliskie zmianom kursu WIG20. Mogą się trochę różnić, jeśli ktoś będzie chciał kupić lub sprzedać ją taniej lub drożej. Różnice nie powinny być jednak duże, bo jednostki uczestnictwa można również nabywać i umarzać poza giełdą (bezpośrednio u emitenta) po cenie wartości aktywów netto, za opłatą oczywiście. Opłata jednakże jest bardzo duża i opłaca się to robić tylko dla bardzo dużej liczby jednostek uczestnictwa.
Gotówka ze sprzedaży jednostek uczestnictwa wpływa na rachunek maklerski 3 dnia roboczego po dokonaniu sprzedaży - tak samo jak w przypadku transakcji na akcjach.

Wczoraj (22 września 2010) ETFW20L kosztował 263,30 zł, a kurs WIG20 wyniósł 2591 pkt. Wartość aktywów netto funduszu można znaleźć na stronie: http://www.finesti.com/application?_flowId=ValueSummaryFlow&idInstr=79821
Notowania i NAV podawany jest też na stronie GPW: http://gpw.pl/wyniki/tabelki.asp?Indeks=etf&lang=PL
Ponadto GPW publikuje iNAV (indicative NAV), który na bieżąco szacuje wartość NAV jednostki uczestnictwa, na podstawie aktualnych zmian (intraday) indeksu WIG20. Niestety, nie znalazłem notowań tego wskaźnika na oficjalnej stronie GPW, pewnie jest dostępna za opłatą w domach maklerskich.

Lehman Brothers - co zostało wierzycielom?

Jak pisze dzisiaj "Financial Times", masa majątkowa banku inwestycyjnego Lehman Brothers, który zbankrutował 2 lata temu wyniesie wg szacunków 57,5 mld dolarów. Do wysokości tej sumy będą zaspokajani wierzyciele, gdy skończy się cały proces likwidowania banku. Tymczasem wartość dzisiejszych zobowiązań banku, po uwzględnieniu kompensacji należności i umorzeniach szacowana jest na 250 miliardów - 350 miliardów dolarów. Można powiedzieć, że przeciętny wierzyciel otrzyma po latach, z powrotem 1/5 udzielonego bankowi kredytu, przy czym niektórzy wierzyciele, jak np. państwo - mają pierwszeństwo w ściąganiu należności i oni dostaną więcej, kosztem innych, nieuprzywilejowanych wierzycieli. W tej sytuacji powiedzenie "pewne jak w banku" traci swoją moc.

Źródło: http://www.ft.com/cms/s/0/550ae474-c67c-11df-8a9f-00144feab49a.html?ftcamp=rss

piątek, 17 września 2010

"Sukces" w walce z deficytem budżetowym

Na łamach Rzeczpospolitej ukazał się artykuł, który rzuca cień na "sukces" rządu w obniżaniu deficytu budżetowego. Autor pisze:
Niedawno dowiedzieliśmy się, że deficyt budżetowy w tym roku będzie niższy o przynajmniej 4 mld zł od planu i sięgnie 48 mld zł. Tyle że w tym samym czasie – lecz bez rozgłosu – okazało się, że suma udzielonych przez rząd pożyczek będzie o ok. 5 – 6 mld zł wyższa od planów – a ta pozycja nie zalicza się już prawnie do budżetu państwa. Są to m.in. pożyczki przeznaczone na emerytury oraz renty i stanowią dodatkowy wydatek państwa. Tym samym z niższego od prognoz deficytu nic nam nie zostało.
Innymi słowy to, co nazwane zostało obniżeniem deficytu budżetowego, w rzeczywistości jest tylko przeniesieniem zadłużenia do innej państwowej instytucji. Suma całego długu publicznego się nie zmieni. O kilku innych aspektach księgowości budżetowej można przeczytać na stronie: http://www.rp.pl/artykul/536890.html

wtorek, 14 września 2010

Premiera ETF na WIG20 od Lyxora planowana na 22 września 2010 r.

Uzyskałem informację, że debiut jednostek funduszu ETF, odwzorowującego indeks WIG20 odbędzie się na warszawskiej giełdzie 22 września 2010 r. Jest to godna uwagi możliwość inwestowania wolnych środków, zdobywająca ogromną popularność na świecie, dlatego w najbliższym czasie napiszę więcej szczegółów na ten temat.

czwartek, 2 września 2010

Pożyczanie Grecji pieniędzy tylko po to, żeby mogła spłacić poprzednie długi

Artykuł streszczający wypowiedź premier Słowacji dotyczącej nieudzielenia pomocy Grecji. Poniżej dwa cytaty i link do artykułu.

Najbardziej zadłużonym krajom strefy euro powinno pozwolić się bankrutować. Pożyczanie im pieniędzy tylko po to, aby mogły spłacić swoje poprzednie długi, blokuje ich szanse na rozwój i nie prowadzi do niczego dobrego - powiedziała premier Słowacji Iveta Radicov.

Część analityków uważa, że ostry stosunek Słowacji do innych krajów strefy euro wynika z faktu, że jest ona słabiej rozwinięta gospodarczo, mniej zintegrowana i biedniejsza w stosunku do innych krajów członkowskich. Nie znaczy to jednak, że jest osamotniona - Lars Christensen, główny ekonomista Danske Banku, przyznał w rozmowie z "WSJ", że premier Słowacji wyraża głos mniejszych krajów strefy euro, również niezadowolonych z braku odpowiedzialności Grecji i innych członków. Jak powiedział, cichymi stronnikami Słowacji w sporze o pomoc dla Grecji są kraje skandynawskie i Holandia.  http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,8327424,Premier_Slowacji__Bankrutom_trzeba_dac_zbankrutowac.html

środa, 1 września 2010

Nadzór bankowy zniszczył majątek akcjonariuszy o wartości ok. 150 mln USD

W piątek szwedzki bank inwestycyjny HQ AB był wart prawie 200 mln USD, ale po sobotniej decyzji nadzoru bankowego, jego kapitalizacja spadła o 80%.

Szwecki urząd nadzoru bankowego w ostatnią sobotę, Finansinspektionen, cofnął bankowi licencję na działanie. Swoją decyzję wytłumaczył tym, że bank złamał przepisy o rachunkowości i nie spełnił wymagań kapitałowych. Dzień wcześniej bank został wyceniony przez inwestorów na 200 mln USD. Oznacza to, że jego działalność oceniano jako opłacalną, a zyski jakie miała wypracować dla właścicieli w przyszłości szacowano właśnie na ową kwotę. Urząd jednakże, zgodnie z przepisami, nakazał zamknąć bank i wyznaczył likwidatora. Dodatkowo napisał, że bank wziął na siebie tak duże ryzyko, że zagrażało mu to bankructwem, choć tak, czy siak, finał tej sprawy to przymusowa likwidacja banku. Jego kapitalizacja spadła w poniedziałek do 33 mln USD, od wtorku zawieszono handel jego akcjami na sztokholmskiej giełdzie. Właścicielom zniszczono majątek na kwotę ok. 150 mln USD. Czy decyzja urzędu miała sens, czy ktokolwiek na tym zyskał?

http://online.wsj.com/article/SB10001424052748703369704575461083275122508.html