Artykuł streszczający wypowiedź premier Słowacji dotyczącej nieudzielenia pomocy Grecji. Poniżej dwa cytaty i link do artykułu.
Najbardziej zadłużonym krajom strefy euro powinno pozwolić się bankrutować. Pożyczanie im pieniędzy tylko po to, aby mogły spłacić swoje poprzednie długi, blokuje ich szanse na rozwój i nie prowadzi do niczego dobrego - powiedziała premier Słowacji Iveta Radicov.
Część analityków uważa, że ostry stosunek Słowacji do innych krajów strefy euro wynika z faktu, że jest ona słabiej rozwinięta gospodarczo, mniej zintegrowana i biedniejsza w stosunku do innych krajów członkowskich. Nie znaczy to jednak, że jest osamotniona - Lars Christensen, główny ekonomista Danske Banku, przyznał w rozmowie z "WSJ", że premier Słowacji wyraża głos mniejszych krajów strefy euro, również niezadowolonych z braku odpowiedzialności Grecji i innych członków. Jak powiedział, cichymi stronnikami Słowacji w sporze o pomoc dla Grecji są kraje skandynawskie i Holandia. http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,8327424,Premier_Slowacji__Bankrutom_trzeba_dac_zbankrutowac.html
czwartek, 2 września 2010
środa, 1 września 2010
Nadzór bankowy zniszczył majątek akcjonariuszy o wartości ok. 150 mln USD
W piątek szwedzki bank inwestycyjny HQ AB był wart prawie 200 mln USD, ale po sobotniej decyzji nadzoru bankowego, jego kapitalizacja spadła o 80%.
Szwecki urząd nadzoru bankowego w ostatnią sobotę, Finansinspektionen, cofnął bankowi licencję na działanie. Swoją decyzję wytłumaczył tym, że bank złamał przepisy o rachunkowości i nie spełnił wymagań kapitałowych. Dzień wcześniej bank został wyceniony przez inwestorów na 200 mln USD. Oznacza to, że jego działalność oceniano jako opłacalną, a zyski jakie miała wypracować dla właścicieli w przyszłości szacowano właśnie na ową kwotę. Urząd jednakże, zgodnie z przepisami, nakazał zamknąć bank i wyznaczył likwidatora. Dodatkowo napisał, że bank wziął na siebie tak duże ryzyko, że zagrażało mu to bankructwem, choć tak, czy siak, finał tej sprawy to przymusowa likwidacja banku. Jego kapitalizacja spadła w poniedziałek do 33 mln USD, od wtorku zawieszono handel jego akcjami na sztokholmskiej giełdzie. Właścicielom zniszczono majątek na kwotę ok. 150 mln USD. Czy decyzja urzędu miała sens, czy ktokolwiek na tym zyskał?
http://online.wsj.com/article/SB10001424052748703369704575461083275122508.html
Szwecki urząd nadzoru bankowego w ostatnią sobotę, Finansinspektionen, cofnął bankowi licencję na działanie. Swoją decyzję wytłumaczył tym, że bank złamał przepisy o rachunkowości i nie spełnił wymagań kapitałowych. Dzień wcześniej bank został wyceniony przez inwestorów na 200 mln USD. Oznacza to, że jego działalność oceniano jako opłacalną, a zyski jakie miała wypracować dla właścicieli w przyszłości szacowano właśnie na ową kwotę. Urząd jednakże, zgodnie z przepisami, nakazał zamknąć bank i wyznaczył likwidatora. Dodatkowo napisał, że bank wziął na siebie tak duże ryzyko, że zagrażało mu to bankructwem, choć tak, czy siak, finał tej sprawy to przymusowa likwidacja banku. Jego kapitalizacja spadła w poniedziałek do 33 mln USD, od wtorku zawieszono handel jego akcjami na sztokholmskiej giełdzie. Właścicielom zniszczono majątek na kwotę ok. 150 mln USD. Czy decyzja urzędu miała sens, czy ktokolwiek na tym zyskał?
http://online.wsj.com/article/SB10001424052748703369704575461083275122508.html
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Co się dzieje z systemem bankowym w Europie?!? cz. 2
Druga wiadomość, która do mnie dotarła dzisiaj to ta, że Europejski Bank Centralny kolejny raz (od upadku Lehman Brothers w 2008 r.) przedłuży programy pomocowe dla banków w Europie. Do końca tego roku banki nadal będą mogły pożyczać nielimitowane ilości gotówki od EBC, nadal też za 1% odsetek. Co więcej, nadal będą mogły być skupowane obligacje państw strefy Euro. Wszystkie te zabiegi były wcześnie wprowadzane "tymczasowo" ich przedłużanie dowodzi tego, że ich propagatorzy nie mieli racji albo do diagnozy kryzysu albo do metod jego leczenia.
Źródło: http://www.ft.com/cms/s/0/bf25c964-b385-11df-81aa-00144feabdc0.html?ftcamp=rss
Źródło: http://www.ft.com/cms/s/0/bf25c964-b385-11df-81aa-00144feabdc0.html?ftcamp=rss
Co się dzieje z systemem bankowym w Europie?!?
Pierwsza rewolucyjna, wstrząsająca informacja, którą otrzymałem dzisiaj rano mówiła o tym, że główne kraje Unii Europejskiej wprowadzają obowiązkowe ubezpieczenie od bankructw dla banków. W Niemczech od 2011 roku banki będą płacić obowiązkową składkę po to, żeby państwo miało pieniądze na spłatę ich zobowiązań, gdy zbankrutują. Rząd będzie miał prawo przejąć kontrolę nad bankiem nawet bez zgody akcjonariuszy (czyli nabyć od nich "akcje" za darmo). Można też tę sytuację opisać inaczej - banki będą kupować obowiązkowo gwarancje rządowe, a do tego ich "akcje" staną się obligacjami o zmiennym, z góry nieustalonym oprocentowaniu. Właścicielem banku de facto będzie państwo.
Jakie może to mieć konsekwencje? Może 1) zmniejszyć efektywność (wydajność) działania banków i 2) zwiększyć lewarowanie się banków oraz 3) sprawić, że klienci odpłyną do banków z Ameryk lub Azji.
Ad 1.
W sytuacji, gdy są dwa podobne banki - jeden efektywniejszy niż drugi to ten pierwszy jest zazwyczaj wyceniany wyżej niż ten drugi. Właściciele tego pierwszego banku dostrzegają możliwość zarobku na kupnie drugiego tańszego banku - przejmą go, doprowadzą do efektywności takiej jak w pierwszym banku, żeby jego zyski wzrosły, a zarazem jego wycena. Takie transakcje nazywa się wrogim przejęciem. Natomiast w sytuacji, gdy w Niemczech pojawi się nowe prawo (od 2011 r.), nie będzie można być właścicielem banku, będzie można pożyczyć mu kapitał (kupić "akcje"), ale nie wpływać na sposób jego działania (rozporządzać jego aktywami). Ostatecznym zarządcą banku będzie państwo (teraz jest współzarządcą ze względu na "złotą akcję", czy reguły wybierania prezesów, zatwierdzanie strategii przez nadzór itd.). Państwo nie będzie tak gorliwie szukało przejęć, jak w opisanej sytuacji właściciele pierwszego banku, bo zarobek z takiej transakcji będzie trafiał do posiadaczy "akcji", a nie do państwa. Państwo będzie natomiast dbało o to, żeby bank służył rządzącej władzy (nie zakładam z góry, że majątek banku będzie wprost rozkradany, ale może być rozdawany dla jakiejś grupy społecznej, aby uzyskać ich głosy. Może państwo będzie chciało dysponować większymi środkami i będzie zwiększać opłaty za udzielenie gwarancji. Może udzieli sobie kredytu.). Zatem banki bardziej efektywne nie będą nadal kupować i zwiększać efektywności gorzej funkcjonujących banków. Co więcej nie będą się doskonalić, bo posiadacze "akcji" nie wymuszą realizowania bardziej dochodowych strategii.
Ad. 2
Zwiększenie lewarowania się banków też będzie skutkowało zmniejszeniem efektywności banków. Jeśli banki będą miały gwarancje państwa to będą zaciągać pożyczki prawie tak tanio jak państwo. Kredytodawcy nie będą przejmowali się kondycją banku, bo jeśli nie bank to państwo zwróci im kredyt z odsetkami. Co więcej, skoro emitowane przez bank "akcje", nie będą objęte gwarancjami państwowymi, to inwestorzy nie zechcą ich kupować po tej samej cenie, co ubezpieczone obligacje, tylko drożej. Oznaczać to będzie, że dla banku kredyt poprzez emisję "akcji" będzie droższy niż kredyt poprzez emisję obligacji. Zatem bank będzie emitował tyle obligacji, na ile tylko znajdzie kupców. Kupców obligacji gwarantowanych przez państwa jest na świecie dużo, więc bank będzie w ten sposób pozyskiwał prawie nieograniczone ilości kredytu. Dźwignie finansowe banków mogą podskoczyć do rozmiarów większych niż sprzed kryzysu. Oznaczać to będzie, że stosunkowo małe wahnięcia koniunktury doprowadzą do niewypłacalności banków i przeniesienia ciężaru spłaty kredytów (obligacji) na państwo.
Ad 3.
Jeśli banki europejskie nie będą efektywne, a więc oferować usług, za które klient jest w stanie więcej zapłacić, a przy tym realizować je coraz mniejszym kosztem to klienci tych banków przejdą do konkurencji.
Jeśli powyższe zagrożenia zaczną się materializować, to zapewne regulacje będą nowelizowane pod konkretne przypadki problemów poszczególnych banków. Możliwe, że nowelizacje spowodują spiętrzenie barier wejścia na rynek bankowy, co prowadzi do monopolizacją rynku.
Link: http://www.rp.pl/artykul/67572,528783.html
Jakie może to mieć konsekwencje? Może 1) zmniejszyć efektywność (wydajność) działania banków i 2) zwiększyć lewarowanie się banków oraz 3) sprawić, że klienci odpłyną do banków z Ameryk lub Azji.
Ad 1.
W sytuacji, gdy są dwa podobne banki - jeden efektywniejszy niż drugi to ten pierwszy jest zazwyczaj wyceniany wyżej niż ten drugi. Właściciele tego pierwszego banku dostrzegają możliwość zarobku na kupnie drugiego tańszego banku - przejmą go, doprowadzą do efektywności takiej jak w pierwszym banku, żeby jego zyski wzrosły, a zarazem jego wycena. Takie transakcje nazywa się wrogim przejęciem. Natomiast w sytuacji, gdy w Niemczech pojawi się nowe prawo (od 2011 r.), nie będzie można być właścicielem banku, będzie można pożyczyć mu kapitał (kupić "akcje"), ale nie wpływać na sposób jego działania (rozporządzać jego aktywami). Ostatecznym zarządcą banku będzie państwo (teraz jest współzarządcą ze względu na "złotą akcję", czy reguły wybierania prezesów, zatwierdzanie strategii przez nadzór itd.). Państwo nie będzie tak gorliwie szukało przejęć, jak w opisanej sytuacji właściciele pierwszego banku, bo zarobek z takiej transakcji będzie trafiał do posiadaczy "akcji", a nie do państwa. Państwo będzie natomiast dbało o to, żeby bank służył rządzącej władzy (nie zakładam z góry, że majątek banku będzie wprost rozkradany, ale może być rozdawany dla jakiejś grupy społecznej, aby uzyskać ich głosy. Może państwo będzie chciało dysponować większymi środkami i będzie zwiększać opłaty za udzielenie gwarancji. Może udzieli sobie kredytu.). Zatem banki bardziej efektywne nie będą nadal kupować i zwiększać efektywności gorzej funkcjonujących banków. Co więcej nie będą się doskonalić, bo posiadacze "akcji" nie wymuszą realizowania bardziej dochodowych strategii.
Ad. 2
Zwiększenie lewarowania się banków też będzie skutkowało zmniejszeniem efektywności banków. Jeśli banki będą miały gwarancje państwa to będą zaciągać pożyczki prawie tak tanio jak państwo. Kredytodawcy nie będą przejmowali się kondycją banku, bo jeśli nie bank to państwo zwróci im kredyt z odsetkami. Co więcej, skoro emitowane przez bank "akcje", nie będą objęte gwarancjami państwowymi, to inwestorzy nie zechcą ich kupować po tej samej cenie, co ubezpieczone obligacje, tylko drożej. Oznaczać to będzie, że dla banku kredyt poprzez emisję "akcji" będzie droższy niż kredyt poprzez emisję obligacji. Zatem bank będzie emitował tyle obligacji, na ile tylko znajdzie kupców. Kupców obligacji gwarantowanych przez państwa jest na świecie dużo, więc bank będzie w ten sposób pozyskiwał prawie nieograniczone ilości kredytu. Dźwignie finansowe banków mogą podskoczyć do rozmiarów większych niż sprzed kryzysu. Oznaczać to będzie, że stosunkowo małe wahnięcia koniunktury doprowadzą do niewypłacalności banków i przeniesienia ciężaru spłaty kredytów (obligacji) na państwo.
Ad 3.
Jeśli banki europejskie nie będą efektywne, a więc oferować usług, za które klient jest w stanie więcej zapłacić, a przy tym realizować je coraz mniejszym kosztem to klienci tych banków przejdą do konkurencji.
Jeśli powyższe zagrożenia zaczną się materializować, to zapewne regulacje będą nowelizowane pod konkretne przypadki problemów poszczególnych banków. Możliwe, że nowelizacje spowodują spiętrzenie barier wejścia na rynek bankowy, co prowadzi do monopolizacją rynku.
Link: http://www.rp.pl/artykul/67572,528783.html
niedziela, 29 sierpnia 2010
Pieniądze w banku są bezpieczniejsze?
Na portalu forsal.pl znalazł się wywiad z dyrektorem Departamentu Systemu Płatniczego Narodowego Banku Polskiego, który promuje obrót bezgotówkowy w Polsce. Na pytanie "dlaczego Kowalski powinien dać się namówić na obrót bezgotówkowy?" odpowiada m.in., że pieniądze w banku są bezpieczniejsze. Zastanowiło mnie, że skoro obrót bezgotówkowy ma tyle zalet, to czemu przygotowuje się specjalny program rządowy, który ma skutkować tym, żeby większość płatności w 2013 r. była dokonywana bezgotówkowo? Myślę, że ludzie doceniają zalety obrotu gotówkowego w takim stopniu, w jakim one faktycznie występują. Tak samo doceniają stopień w jakim pieniądze w banku są bezpieczne. I to pewnie dlatego wiele osób, szczególnie tych posiadających mniej pieniędzy (np. bogatych w wieku emerytalnym lub żyjących na wsi) nie trzyma pieniędzy w banku. Sam przekonałem się, że na darmowym koncie pieniądze potrafią znikać, bo bank je zabiera jako opłatę za niski obrót albo zabiera je, bo konto skończyło być darmowe albo karta do konta nie była wykorzystana przez 3 miesiące itd. Człowiek jest narażony na utratę pieniędzy zarówno wtedy, gdy nosi je przy sobie, jak i wtedy, gdy trzyma je w banku. Często człowiek nie wie kiedy i jak pieniądze znikają z banku (np. gdy bank nie przypomni o niskim obrocie na "darmowym" koncie albo przy otwieraniu konta nie udzielono informacji o tej opłacie lub odesłano do cennika, regulaminu, regulaminu promocji, umowy, załącznika i w razie wątpliwości do kodeksu cywilnego). Tak samo człowiek często nie wie kiedy i jak go okradli z gotówki.
Wniosek jest taki, że trzymając pieniądze w banku człowiek też jest narażony na ich utratę. W tym sensie pieniądze w banku mogą nie być tak bezpieczne, jak pieniądze w portfelu. Pan dyrektor z NBP może "mijać się z prawdą".
Dalej Pan dyrektor mówi: wykorzystując (...) polecenia zapłaty, traci mniej czasu na dokonywanie tzw. masowych płatności (np. za prąd czy gaz) i praktycznie nie musi o nich pamiętać, ograniczając całkowicie ryzyko naliczenia dodatkowych opłat czy wręcz zakończenia świadczenia danej usługi. Być może polecenie zapłaty jest dla wielu ludzi wygodne, ale liczyć się z ryzykiem naliczenia dodatkowych opłat trzeba. Miesiąc temu otrzymałem od Ery korektę faktury, wystawionej ok. rok wcześniej, w której zawyżono mi kwotę płatności. Korzystanie z polecenie zapłaty nie wyeliminowałoby tej sytuacja. Ryzyko naliczenia dodatkowych opłat i praktyczna konieczność pamiętania o płatnościach istnieje mimo korzystania z polecenia zapłaty.
Link do wywiadu: http://forsal.pl/artykuly/445961,adam_tochmanski_polski_system_platniczy_nie_odczul_kryzysu.html
Link do wywiadu: http://forsal.pl/artykuly/445961,adam_tochmanski_polski_system_platniczy_nie_odczul_kryzysu.html
wtorek, 24 sierpnia 2010
O gospodarowaniu etycznym i etatystycznym na przykładzie banku Noa
W Gazecie Wyborczej pojawił się artykuł o niemieckim banku Noa. Bank ten stworzony został niecały rok temu. Jego założyciel Francois Jozic zapowiedział, że bank nie będzie spekulował na giełdzie, gdyż uważa to za nieetyczne. Według niego depozyty powinny być lokowane bezpiecznie i służyć kredytowaniu głównie małych i średnich firm. Co więcej bank umożliwił swoim klientom wybór branży, w jakiej ma zostać udzielony kredyt z ich depozytów. Jak pisze gazeta: Można było np. zażyczyć sobie, by bank z pieniędzy klienta kredytował firmy zajmujące się ochroną środowiska, rolnictwem ekologicznym czy pozyskiwaniem energii z wiatru i słońca. Albo inwestować w kulturę. Wówczas Noa zobowiązywał się kredytować filmy, koncerty i wystawy. Można było nawet wybrać jeden z 16 landów, w których bank miał wspierać małe i średnie przedsiębiorstwa. Do tego oprocentowanie nawet lepsze, niż w klasycznych bankach - 2,2 proc. odsetek na koncie oszczędnościowym i 5,5 proc. na 5-letniej lokacie. - Zarabiasz i masz czyste sumienie - reklamował się bank.
Od razu nasunęła mi się analogia do obecnej działalności państw europejskich, które zbierają podatki i reprezentując obywateli decydują, którą branżę, program, czy przedsięwzięcie finansować. Niestety Bank Noa w niecały rok upadł. Okazało się też, że powierzone bankowi pieniądze wcale nie trafiały na wybrane cele. I tutaj nasuwa mi się druga analogia, tym razem do działań polskiego państwa. Otóż wbrew zapowiedziom 40% wpływów z prywatyzacji wcale nie trafiło do Funduszu Rezerwy Demograficznej, a fundusz ten będzie już w tym roku służył do wypłaty emerytur; różne podwyżki podatków na paliwa nie posłużyły zwiększeniu finansowania remontów i budów dróg, podatki ekologiczne... itd.
Źródło: http://wyborcza.pl/1,75478,8282177,Noa___najbardziej_moralny_bank_zamkniety_za_oszustwa.html
http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/444860,zus_pozyczy_na_emerytury.html
http://interia360.pl/artykul/przesladowany-jak-kierowca,605
Od razu nasunęła mi się analogia do obecnej działalności państw europejskich, które zbierają podatki i reprezentując obywateli decydują, którą branżę, program, czy przedsięwzięcie finansować. Niestety Bank Noa w niecały rok upadł. Okazało się też, że powierzone bankowi pieniądze wcale nie trafiały na wybrane cele. I tutaj nasuwa mi się druga analogia, tym razem do działań polskiego państwa. Otóż wbrew zapowiedziom 40% wpływów z prywatyzacji wcale nie trafiło do Funduszu Rezerwy Demograficznej, a fundusz ten będzie już w tym roku służył do wypłaty emerytur; różne podwyżki podatków na paliwa nie posłużyły zwiększeniu finansowania remontów i budów dróg, podatki ekologiczne... itd.
Źródło: http://wyborcza.pl/1,75478,8282177,Noa___najbardziej_moralny_bank_zamkniety_za_oszustwa.html
http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/444860,zus_pozyczy_na_emerytury.html
http://interia360.pl/artykul/przesladowany-jak-kierowca,605
piątek, 30 lipca 2010
O super okazjach. Ku przestrodze inwestorów.
Dziś w Rzeczpospolitej ukazał się artykuł o tym, że osoby, które dały się namówić na "okazje inwestycyjne" podsuwane przez sławnego Marka Zubera, czują się oszukane. Do prokuratury wpłynęły już w tej sprawie pierwsze zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Marek Zuber był m.in. doradcą ekonomiczną premiera Marcinkiewicza, głównym ekonomistą TMS Brokers, IDM S.A., pracował w bankach. Często występował w telewizji i wypowiadał się na tematy gospodarcze. Dlaczego jego klienci się skarżą? Piszę ten post ku przestrodze wszystkich tych, którzy otrzymują wspaniałe oferty inwestycyjne, nawet od innych milionerów, banków, specjalistów itd.
W skrócie - nie ma ponadprzeciętnych, wyjątkowych okazji inwestycyjnych. W dalszej części postaram się opisać w życiowy sposób, dlaczego ich nie ma, a każdy kto je oferuje, podkopuje swoją wiarygodność.
Widać to na przykładzie fiaska ofert Marka Zubera. Jego klienci się skarżą, bo nie dostali przewidywanych ponadprzeciętnych stóp zwrotu, gorzej - stracili część majątku. Marek Zuber wynalazł na przykład i zaoferował akcje spółki przecenione o 30%. Jeśli mówił prawdę, to chwała mu za to, że taką spółkę potrafił znaleźć i podzielić się tą wiedzą z innymi. Sam chciałbym w nią zainwestować. Niestety, tak dochodową działalnością gospodarczą coś zachwiało, być może warunki zewnętrzne, naturalne, takie jak powódź, która zniszczyła park maszynowy albo inne, jak niesłusznie nałożona kara przez urzędników. Działalność spółki mogła być faktycznie mocno dochodowa, gdyby nie ten zły przypadek. I od tego zagrożenia wszyscy inwestorzy, pomnażając swój majątek, chcą się odżegnać. Sposobem na to jest to, żeby mieć takich dochodowych spółek z 5, 10 albo i więcej. Jeśli coś nieoczekiwanego się którejś przydarzy, to całość portfela, oprócz niej, pozostanie nietknięta. Dochód z tej nietkniętej całości będzie duży wyższy niż strata z jednej tylko spółki. Oczywiście całość portfela będzie miała trochę niższą wartość, niż gdyby nic się żadnej spółce nie stało, ale za to kupione zostało bezpieczeństwo, że nie straci się majątku do poziomu poniżej pewnej wartości. O to tak naprawdę chodzi inwestorom. I dlatego klienci Zubera są niezadowoleni, że swój majątek narazili na zbyt wysokie ryzyko, pakując się tylko w jedną spółkę (lub za małą ich liczbę, żeby ochronić swój kapitał).
W świecie jest wielka różnorodność dochodowości spółek. Jedne osiągają zyski małe, ale stabilne, inne spółki wypracowują zwrot na aktywach po 30% i więcej, za to trudno przewidzieć, czy w kolejnym roku spółka otrzyma ponownie tak wielki kontrakty itp. Te drugie wyglądają jak okazje, ale najefektywniejsze skutki dla majątku przynoszą po włączeniu do całego portfela, składającego się z wielu spółek.
W teorii o tym, że łatwych okazji inwestycyjnych nie ma, jeśli są jakiekolwiek, mówi Hipoteza Rynku Efektywnego (Efficient Market Hypothesis). Praktyka potwierdza, ze skuteczniejszą metodą inwestowania jest metoda pasywna (kupowanie zdywersyfikowanego portfela i trzymanie go), niż aktywna (szukanie okazji).
Link do artykułu: http://www.rp.pl/artykul/515188_Magia_nazwiska__stracone_miliony_.html
W skrócie - nie ma ponadprzeciętnych, wyjątkowych okazji inwestycyjnych. W dalszej części postaram się opisać w życiowy sposób, dlaczego ich nie ma, a każdy kto je oferuje, podkopuje swoją wiarygodność.
Widać to na przykładzie fiaska ofert Marka Zubera. Jego klienci się skarżą, bo nie dostali przewidywanych ponadprzeciętnych stóp zwrotu, gorzej - stracili część majątku. Marek Zuber wynalazł na przykład i zaoferował akcje spółki przecenione o 30%. Jeśli mówił prawdę, to chwała mu za to, że taką spółkę potrafił znaleźć i podzielić się tą wiedzą z innymi. Sam chciałbym w nią zainwestować. Niestety, tak dochodową działalnością gospodarczą coś zachwiało, być może warunki zewnętrzne, naturalne, takie jak powódź, która zniszczyła park maszynowy albo inne, jak niesłusznie nałożona kara przez urzędników. Działalność spółki mogła być faktycznie mocno dochodowa, gdyby nie ten zły przypadek. I od tego zagrożenia wszyscy inwestorzy, pomnażając swój majątek, chcą się odżegnać. Sposobem na to jest to, żeby mieć takich dochodowych spółek z 5, 10 albo i więcej. Jeśli coś nieoczekiwanego się którejś przydarzy, to całość portfela, oprócz niej, pozostanie nietknięta. Dochód z tej nietkniętej całości będzie duży wyższy niż strata z jednej tylko spółki. Oczywiście całość portfela będzie miała trochę niższą wartość, niż gdyby nic się żadnej spółce nie stało, ale za to kupione zostało bezpieczeństwo, że nie straci się majątku do poziomu poniżej pewnej wartości. O to tak naprawdę chodzi inwestorom. I dlatego klienci Zubera są niezadowoleni, że swój majątek narazili na zbyt wysokie ryzyko, pakując się tylko w jedną spółkę (lub za małą ich liczbę, żeby ochronić swój kapitał).
W świecie jest wielka różnorodność dochodowości spółek. Jedne osiągają zyski małe, ale stabilne, inne spółki wypracowują zwrot na aktywach po 30% i więcej, za to trudno przewidzieć, czy w kolejnym roku spółka otrzyma ponownie tak wielki kontrakty itp. Te drugie wyglądają jak okazje, ale najefektywniejsze skutki dla majątku przynoszą po włączeniu do całego portfela, składającego się z wielu spółek.
W teorii o tym, że łatwych okazji inwestycyjnych nie ma, jeśli są jakiekolwiek, mówi Hipoteza Rynku Efektywnego (Efficient Market Hypothesis). Praktyka potwierdza, ze skuteczniejszą metodą inwestowania jest metoda pasywna (kupowanie zdywersyfikowanego portfela i trzymanie go), niż aktywna (szukanie okazji).
Link do artykułu: http://www.rp.pl/artykul/515188_Magia_nazwiska__stracone_miliony_.html
wtorek, 6 lipca 2010
Pomoc strefy Euro jest niezgodna z przepisami
W poprzednich postach pisałem o planowanym programie pomocowym dla Strefy Euro. Wcielenie go w życie odwleka się w czasie. W Niemczech sądy oceniają, czy krajowe i unijne przepisy pozwalają na udzielanie pomocy w proponowanym kształcie. Słowacki rząd nie akceptuje programu i blokuje częściowo jego realizację. Wczoraj Welt Online opublikował raport, z którego wynika, że część programu pomocy realizowana przez Komisję Europejską jest inna niż przedstawiana wcześniej przez europejskich ministrów finansów. Przykładowo wg obecnych dokumentów program może trwać dłużej niż zapowiadane 3 lata. Okazuje się również, że program ten jest niezgodny z przepisami unijnymi (w tym z Traktatem Lizbońskim).
Oto link do źródła: http://www.welt.de/politik/deutschland/article8302944/Euro-Rettungsschirm-verstoesst-gegen-das-Grundgesetz.html
http://www.cep.eu/fileadmin/user_upload/Kurzanalysen/Euro-Rettungsschirm/CEP-Studie_Euro-Rettungsschirm.pdf
Oto link do źródła: http://www.welt.de/politik/deutschland/article8302944/Euro-Rettungsschirm-verstoesst-gegen-das-Grundgesetz.html
http://www.cep.eu/fileadmin/user_upload/Kurzanalysen/Euro-Rettungsschirm/CEP-Studie_Euro-Rettungsschirm.pdf
czwartek, 24 czerwca 2010
Górnicy z Silesii sprawnymi kapitalistami
Sytuacja w kopalni węgla Silesia nie wyglądała różowo w ostatnich latach. W zeszłym roku strata kopalni wyniosła ok. 120 mln zł. Węgla wydobywa się w niej coraz mniej. Istniało zagrożenie likwidacji. Właścicielem Silesii jest pośrednio Skarb Państwa.
Okazało się jednak, że pracownicy i nowi, prywatni inwestorzy wierzą w potencjał kopalni. Współpracują oni teraz przy planowaniu jej nowej strategii i organizacji przejęcia od Skarbu Państwa.
Ten przypadek pokazuje skuteczność kapitalizmu wobec nieporadności socjalizmu. Istnienie możliwości sprzedaży (wolnego rynku), istnienie prawa własności prywatnej (które powoduje, że inwestorzy dążą do organizowania działalności, która przyniesie im zysk i tym samym zwiększy stan posiadania) prowadzi do zagospodarowania zasobów kopalni i lepszego zapewnienia potrzeb wszystkich - zarówno inwestorów, jak i pracowników (a nawet państwa polskiego). Efektem dotychczasowego elementu socjalistycznego - posiadania kopalni przez państwo - miało być jej zamknięcie.
Więcej informacji w tym temacie pod adresami:
http://forsal.pl/artykuly/399738,czeska_firma_jest_zainteresowana_kupnem_kopalni_silesia.html
http://www.wprost.pl/ar/196357/Tak-resortu-gospodarki-ws-sprzedazy-Czechom-kopalni-Silesia/
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/uokik_zgodzil_sie_na_przejecie_kopalni_silesia_przez_czeski_144356.html
Okazało się jednak, że pracownicy i nowi, prywatni inwestorzy wierzą w potencjał kopalni. Współpracują oni teraz przy planowaniu jej nowej strategii i organizacji przejęcia od Skarbu Państwa.
Ten przypadek pokazuje skuteczność kapitalizmu wobec nieporadności socjalizmu. Istnienie możliwości sprzedaży (wolnego rynku), istnienie prawa własności prywatnej (które powoduje, że inwestorzy dążą do organizowania działalności, która przyniesie im zysk i tym samym zwiększy stan posiadania) prowadzi do zagospodarowania zasobów kopalni i lepszego zapewnienia potrzeb wszystkich - zarówno inwestorów, jak i pracowników (a nawet państwa polskiego). Efektem dotychczasowego elementu socjalistycznego - posiadania kopalni przez państwo - miało być jej zamknięcie.
Więcej informacji w tym temacie pod adresami:
http://forsal.pl/artykuly/399738,czeska_firma_jest_zainteresowana_kupnem_kopalni_silesia.html
http://www.wprost.pl/ar/196357/Tak-resortu-gospodarki-ws-sprzedazy-Czechom-kopalni-Silesia/
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/uokik_zgodzil_sie_na_przejecie_kopalni_silesia_przez_czeski_144356.html
poniedziałek, 14 czerwca 2010
Emisja wspólnych obligacji strefy Euro
W związku z utworzeniem Funduszu Stabilizacyjnego - złożonego z 750 mld Euro, o którym pisałem wcześniej, powstaną obligacje strefy Euro o najwyższym ratingu AAA. Będą one emitowane za pomocą funduszu zarejestrowanego w Luksemburgu. Kraje strefy Euro oraz Polska i Szwecja będą gwarantować ich spłatę. To jaką dokładnie sumę zagwarantuje każde z tych państw jeszcze nie jest wiadome. Wiadomo natomiast, że będą gwarantować 120% wyemitowanego długu, na wypadek, gdyby okazało się, że któryś z innych gwarantów stanie się niewypłacalny. Przykładowo, jeśli w terminie wykupu obligacji przez fundusz, Grecja nie wpłaci do funduszu odpowiedniej ilości gotówki, to zrobią to za nią, wspólnie, inne kraje. Wartość wszystkich emisji ma wynieść do 440 miliardów Euro.
Resztę Funduszu Stabilizacyjnego (750 mld Euro) sfinansuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy w wysokości do 250 miliardów Euro i Komisja Europejska z budżetu Unii Europejskiej do wysokości 60 mld Euro. Jeśli chodzi o część finansowaną z budżetu Unii Europejskiej to wygląda to tak, że Komisja Europejska zaciągnie pożyczki do sumy 60 mld Euro na rynkach finansowych. Następnie udzieli z niej kredytu ratowanemu państwu. Jeśli ratowane państwo nie spłaci kredytu Komisji Europejskiej, to będą to musieli za nie zrobić członkowie Unii Europejskiej. Dzięki temu Komisja Europejska będzie mogła spłacić własną pożyczkę, zaciągniętą na rynkach finansowych
Inne artykuły na ten temat:
http://www.economist.com/blogs/charlemagne/2010/05/euro_crisis_2?source=features_box1
http://www.reuters.com/article/idUSTRE6400PJ20100510
Economist, 12-06-2010, "Spivvy", str. 83.
Resztę Funduszu Stabilizacyjnego (750 mld Euro) sfinansuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy w wysokości do 250 miliardów Euro i Komisja Europejska z budżetu Unii Europejskiej do wysokości 60 mld Euro. Jeśli chodzi o część finansowaną z budżetu Unii Europejskiej to wygląda to tak, że Komisja Europejska zaciągnie pożyczki do sumy 60 mld Euro na rynkach finansowych. Następnie udzieli z niej kredytu ratowanemu państwu. Jeśli ratowane państwo nie spłaci kredytu Komisji Europejskiej, to będą to musieli za nie zrobić członkowie Unii Europejskiej. Dzięki temu Komisja Europejska będzie mogła spłacić własną pożyczkę, zaciągniętą na rynkach finansowych
Inne artykuły na ten temat:
http://www.economist.com/blogs/charlemagne/2010/05/euro_crisis_2?source=features_box1
http://www.reuters.com/article/idUSTRE6400PJ20100510
Economist, 12-06-2010, "Spivvy", str. 83.
środa, 9 czerwca 2010
Problem wysokich wynagrodzeń w amerykańskim sektorze bankowym
Światowe rządu próbują zmienić zasady funkcjonowania sektora bankowego w reakcji na wydarzenia podczas obecnego kryzysu, który rzekomo został wywołany właśnie przez banki. W aktualnym wydaniu Economist pojawił się ciekawy artykuł nt. regulacji banków: http://www.economist.com/research/articlesBySubject/displaystory.cfm?subjectid=2512631&story_id=16274625
Wg firmy konsultingowej Andrew Smithers of Smithers & Co., zwrot na kapitale własnym brytyjskich banków w latach 1921-1971 wynosił średnio 7%, po tym czasie opłacalność ta wzrosła do przeciętnie 20%. Nie stało by się tak, gdyby każdemu łatwo było wejść w ten biznes. Inwestorzy skuszeni wysokimi zyskami na pewno stworzyliby konkurencję dla istniejących banków. Wraz ze wzrostem konkurencji musieliby zmniejszać marże i opłacalność tego biznesu spadłaby do przeciętnego poziomu w gospodarce. Zatem problemy z bankami wynikają ze zbyt małej konkurencji, która z kolei wynika z różnych utrudnień, m.in. prawnych. Niestety, jeżeli tak jest rzeczywiście, to działania rządów powinny zmierzać ku deregulacji sektora bankowego, zamiast wprowadzania nowych ograniczeń i wymagań.
Subskrybuj:
Posty (Atom)